Arbeit mach Frei ukradziony

Wydawać by się mogło, że kradzieże mają swoje granice moralne. Jednak dla grubej gotówki pojęcia takie jak „moralność”, „patriotyzm” „historia” nie istnieją. Przykładem jest głośna kradzież napisu „Arbeit macht frei”, który wisiał nad dawnym obozem zagłady. Pewien cudzoziemiec zapragnął mieć takowy napis w swojej kolekcji i zapłacił niezła sumkę złodziejom, którzy podjęli się dostarczenia do niego napisu wiszącego nad obozem. Niestety, ten człowiek nie natrafił na profesjonalistów. Złodzieje, będąc już na miejscu, zauważyli, że aby zdjąć napis, trzeba mieć narzędzia. Dlatego jakby nigdy nic, udali się do pobliskiego sklepu z narzędziami. Brak drabiny, to również nie jest problem. Wystarczyło wspiąć się po siatce i wyrwać napis. Złodzieje uciekają z napisem, który ma uszkodzoną literę „i” co jest efektem „perfekcyjnego przygotowania” amatorów. A co jest najbardziej ciekawe, mimo monitoringu i innych zabezpieczeń, złodziejom udaje się uciec i wynieść łup, a następnie cała Polska dziwi się jak to jest możliwe. Widać możliwe jest, nawet dla tak niezbyt wybitnych fachowców w dziedzinie kradzieży. Na pewno po takiej akcji zdobędą nieco doświadczenia i lepiej podejdą do kolejnych zleceń.